Od tego czasu zaczęło się tradycyjne zapuszczanie włosów na komunię.. W moim przypadku z takim efektem jak zdjęcie poniżej, i powiem szczerze że to najdłuższa długość włosów jaką kiedykolwiek udało mi się osiągnąć, chociaż czasem mówię że to raczej mojej mamie udało się to 'osiągnąć'.
Później zaczął się szał na ścinanie włosów zaraz po komunii, koleżanki ścinały więc nie mogłam być gorsza :P I to był chyba mój największy życiowy błąd ever! Po ścięciu moje włosy zaczęły się wywijać na wszystkie strony i po idealnie prostych włosach nie było śladu :( ! Kolor również jakby pojaśniał od słońca i już niestety został jasno brązowy do teraz. Nie mam zdjęć z tego okresu, jednakże długość włosów pozostawała po radykalnym ścięciu cały czas taka sama, więc mniej więcej wyglądało to tak:
Później był płacz i zgrzytanie zębów. Moja pielęgnacja ograniczała się tylko do zwykłego szamponu. Włosy kruszyły się, rozdwajały, były szorstkie i wyglądały odrażająco. Odrosty nie dodawały otuchy, ale był nauczką. Od tego czasu postanowiłam sobie że zapuszczę włosy i że nigdy ich już nie zafarbuję. Z biegiem czasu udało mi się wyeliminować pasemka i włosy prezentowały się całkiem dobrze, ale spotkały na swojej drodze diabła- PROSTOWNICĘ. A ja oczywiście zafascynowana nowym urządzeniem notorycznie brałam go w obroty:
I tak oto po codziennym prostowaniu i dużej dawce słońca moje włosy w tamtym roku w sierpniu wyglądały jak siano:
Rozdwojone końcówki wystawały na wszystkie strony, włosy się plątały i wołały o pomstę do nieba.
Fryzjera nie widziały bardzo długo, więc końcówki były aż w kolorze ciemnego blondu, co zawdzięczam prostownicy.
Po wakacjach przełamałam się w sobie i udałam się do fryzjera. Nie umiałam już patrzeć na te wszystkie kruszące się włosy które były dosłownie wszędzie (poduszka, ubrania, w samochodzie) i ścięłam odrobinę końcówki. Jednak po miesiącu znowu włosy się kruszyły i rozdwajały, a ja poddałam się myśląc, że zdrowe włosy na mojej głowie to coś niemożliwego.
W lutym trafiłam na wizaz.pl i bloga Anwen, gdzie wręcz połykałam wiedzę na temat pielęgnacji włosów. Wtedy uświadomiłam sobie jak wiele błędów popełniałam i jak wiele nauki przede mną! Dodatkowo wyżalając się przyjaciółce odkryłam, że pewien czas w swoim życiu była ona... włosomaniaczką! I od tego czasu razem się wspieramy, motywujemy i testujemy kosmetyki.
Po połowie roku świadomej pielęgnacji, kilku wizytach u fryzjera i zafarbowaniu włosów henną prezentuja się one następująco:



Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńBardzo duża zmiana! Gratuluję wytrwałości! :) Czekam na więcej wpisów :)
OdpowiedzUsuń